Zwieńczenie przygód na Arrakis

Kapitularz Diuną to dla wielu najlepsza, ale i najbardziej złożona książka z całej serii Franka Herberta. To niezwykle sentymentalna, przygnębiająca, ale i w pełni dojrzała historia o tym, że na wszystko i wszystkich przychodzi czas. W tym wypadku coś, co odeszło i wydawało się już całkowicie zapomniane, ma szansę powrócić. Przyczynić się do tego mogą wzbudzające ambiwalentne odczucia Bene Gesserit. Czy im się uda? I dlaczego właściwie dążą do stworzenia kopii planety?

Pragnienie władzy

Według Herberta pragnienie władzy jest jednym z najsilniejszych, a przy tym najbardziej destruktywnych ludzkich pragnień. Choć władza daje rządzącemu tak wiele przywilejów i możliwości, może prowadzić także do gwałtownej zguby. Chęci posiadania całego Wszechświata oprzeć się mogą tylko najbardziej prawi i sprawiedliwi, jednak w drogę wchodzi im tutaj budowa świata przedstawionego. Otóż Wszechświat w serii Herberta jest miejscem niezwykle barwnym, bogatym w życie, ale i niebezpiecznym. Z racji na to, że ludzkość nie rozwinęła umiejętności technologicznych na tyle, żeby być w stanie udawać się w dalekie podróże kosmiczne, jedynym remedium na to jest tajemna przyprawa. To ona napędza statki kosmiczne, to także ona jest w stanie uczynić człowieka nieśmiertelnym. I to również ona pozwala widzieć… przyszłość. 

Bitwa wciąż trwa

Zaskakujące jest to, że po raz pierwszy w Kronikach Diuny postacie da się lubić. To właśnie w ostatniej części cyklu Herbertowi udało się wykreować bohaterów, na których nawet nam zależy i o których los się martwimy. A stało się to możliwe dzięki temu, że są to postacie po raz pierwszy w pełni ludzkie, zwyczajne i co rusz popełniające błędy. Brak w nich tej charakterystycznej dla pierwszych części surowości.

Książka “Kapitularz Diuną” z Taniej Książki to w skrócie:

– kawałek dobrej literatury,

– historia, która zadowoli nie tylko fanów fantastyki,

– ostania część kultowej serii science fiction,

– dominacja wątków politycznych,

– nic nie jest tym, czym się początkowo wydaje,

– wciąż odczuwalny mistycyzm,

– najbardziej złożona książka z Kronik Diuny.

 

 

Wielka seria Franka Herberta

Kapitularz Diuną kończy jedną z najbardziej rozpoznawalnych serii z gatunku fantastyki. Frank Herbert ostatni tom cyklu wydał ponad dwadzieścia lat po premierze pierwszego. Długo trwało zakończenie całej historii, jednak wielu twierdzi, że warto było czekać. Finał prezentuje wszystko to, do czego autor zdążył nas przyzwyczaić. Tematyka polityczna miesza się ze społeczną, jednak na pierwszym planie wciąż utrzymuje się aspekt ekologiczny. Do głosu dochodzą też rozterki Herberta związane z tym, z jakimi skutkami może się wiązać ludzka ingerencja w naturalny ekosystem.

Powrót do początków

Ostatni tom Kronik Diuny zatacza jakby koło. Wracamy w nim do tego, z czym mieliśmy do czynienia w pierwszym tomie serii. Planety Arrakis już nie ma. Jednak istnieje cień szansy na to, że ekosystem Arrakis uda się odtworzyć na planecie Bene Gesserit. Na Kapitularzu. To świat niezwykle zimny, surowy i nieprzyjazny dla istot ludzkich. Dlatego też, według czołowych przedstawiciele zakonu idealny do stworzenia drugiej Arrakis. Dochodzi do powolnej, ale precyzyjnej transformacji Kapitularzu. Czy jednak metamorfoza ta zakończy się sukcesem? Czy możliwe jest stuprocentowe i w pełni dokładne odwzorowanie czegoś, co nie istnieje?

Więcej filozofii

Kapitularz Diuną to chyba najbardziej sentymentalna, ale i przemyślana książka Herberta. Czuć, że samemu pisarzowi również było ciężko rozstać się z serią. Należy jednak podkreślić, że nie jest to ostatnia książka z całego uniwersum. To powieść kończąca cykl autorstwa Franka Herberta, jednak do dzisiaj ukazało się kilkanaście innych książek z tego świata napisanych przez innych autorów. Jednocześnie historie te odstają już wyraźnie poziomem od oryginalnych Kronik Diuny. Nie warto sięgać po Kapitularz Diuną, jeśli nie znamy wcześniejszych książek napisanych przez Herberta. To zbyt złożona i skomplikowana opowieść, która bez znajomości fundamentalnych praw tego świata okaże się po prostu męczącą i trudną lekturą.